Dlaczego dobra kawa bywa kwaśna (i czemu to wcale nie wada)
„Zapłaciłem trzy razy więcej, a to smakuje jak rozwodniony sok". „Gdzie ta moc?„. „Kwaśne, cienkie, jakby ktoś zapomniał tego doparzyć”. Jeśli tak skończyła się Twoja pierwsza przygoda z kawą specialty - spokojnie, masz prawo czuć się oszukany. Ale zanim odeślesz tę paczkę do lamusa: kawa to jeden z tych napojów, które bardzo łatwo zaparzyć źle, a jeszcze łatwiej pić w pośpiechu i nie dać szansy. Dobra wiadomość jest taka, że „kwaśna" wcale nie musi znaczyć „zepsuta" - czasem znaczy dokładnie odwrotnie.
Pewnie znasz tylko kawę paloną na węgiel
Przez całe lata większość z nas piła jedną kawę: ciemną, gorzką, z marketowej puszki albo z saszetki 3w1 zalanej wrzątkiem. Taka kawa jest gorzka z założenia - ciemne, mocne palenie przykrywa wszystko jednym, dymno-przypalonym smakiem i tego właśnie nauczyliśmy się oczekiwać. „Mocna i gorzka" stała się dla nas synonimem „prawdziwej kawy".
To trochę tak, jakby ktoś znał whisky wyłącznie jako najtańszy blend wypity duszkiem i był przekonany, że whisky po prostu „pali w gardle". Kawa z wypalonego ziarna nie jest punktem odniesienia dla całej kawy - jest tylko jedną, dość brutalną jej wersją.
Kwaśna nie znaczy zepsuta
I tu jest sedno. W dobrej, jaśniej palonej kawie kwasowość to nie wada - to owocowość. To samo, co w soczystym jabłku, dojrzałej pomarańczy czy garści jagód sprawia, że smak jest żywy, a nie płaski. Profesjonaliści mówią wręcz o kawie „jasnej" i „żywej" jak o komplemencie, a wyczuwalna kwasowość bywa oznaką świeżości i klasy ziarna, a nie błędu.
Trzeba tylko odróżnić dwie rzeczy, które łatwo pomylić:
- Przyjemna kwasowość - soczysta, okrągła, kojarzy się z konkretnym owocem (cytryna, czarna porzeczka, morela). Sprawia, że chce się napić więcej.
- Kwaśna wpadka - ostra, pusta, „szczypiąca", bez słodyczy w tle. To zwykle nie wina ziarna, tylko niedoparzenia (za krótko, za grubo zmielone, za chłodna woda). O tym za chwilę.
Innymi słowy: zanim uznasz, że nie lubisz kwaśnej kawy, sprawdź, czy piłeś tę dobrą kwasowość, czy własny błąd w parzeniu.
A gorycz? Zwykle sam ją sobie robisz
Z goryczą jest odwrotnie niż większość myśli. Owszem, bywa od zbyt ciemnego palenia - ale bardzo często dorabiamy ją sobie sami już w kuchni:
- wrzątek prosto z czajnika (za gorąca woda „przypala" i wyciąga gorzkie związki),
- za drobne mielenie (woda przechodzi za wolno i przeekstrahowuje kawę),
- za długi czas parzenia.
Jeśli Twoja kawa jest gorzka i ściągająca, zanim obwinisz ziarno, popraw te trzy rzeczy. Zaskakująco często „zła kawa" to po prostu źle zaparzona kawa.
Cztery rzeczy, które zmieniają wszystko
Nie potrzebujesz sprzętu za tysiące. Potrzebujesz pilnować czterech podstaw:
- Świeżość. Szukaj na paczce daty palenia, nie „najlepiej spożyć przed". Kawa najlepiej smakuje mniej więcej od kilku dni do paru tygodni po wypaleniu. Ta z marketu, paczkowana pół roku temu, zdążyła zwietrzeć.
- Mielenie. Mielona kawa traci aromat w kilkanaście minut, więc jeśli możesz - miel tuż przed parzeniem. Grubość dobierz do metody: drobniej do ekspresu, średnio do przelewu, grubo do french pressa.
- Woda. To 98% Twojej kawy w kubku. Nie wrzątek - odczekaj pół minuty po zagotowaniu (idealnie 92-96°C). I używaj wody, którą lubisz pić; z kranu pełnego chloru nie wyjdzie dobra kawa.
- Proporcja. Najczęstszy błąd początkującego to za mało kawy, stąd „cienko i kwaśno". Punkt wyjścia: mniej więcej 60 g kawy na litr wody (czyli okolice 1 do 16-17). Odmierz, nie strzelaj na oko.
Popraw te cztery rzeczy i ta sama paczka, którą chciałeś wyrzucić, potrafi smakować jak zupełnie inny napój.
Metoda parzenia? Mniej ważna, niż myślisz (ale trochę zmienia)
Nie musisz kupować ekspresu, żeby zacząć. Każda metoda ma swój charakter:
- Przelew / dripper - czysto, lekko, najwięcej słychać owocowych nut. Świetny do nauki smakowania.
- French press - pełniej, bardziej „okrągło", łagodniej dla początkującego.
- Ekspres - intensywnie i gęsto, ale najmniej wybacza błędy.
Jeśli dopiero zaczynasz wyłapywać smaki, zacznij od przelewu albo french pressa. Ekspres zostaw sobie na potem.
Przestań pić kawę na rozruch - zacznij ją smakować
Większość kawy w życiu wypijamy nieuważnie: w biegu, do laptopa, „żeby ruszyć". Trudno wtedy cokolwiek poczuć. Spróbuj raz inaczej: najpierw powąchaj, weź mały łyk, przetrzymaj go chwilę, niech ostygnie. Co ciekawe, kawa odsłania najwięcej, gdy lekko przestygnie - gorąca chowa smaki, letnia je pokazuje.
A potem zadaj sobie kilka prostych pytań:
- Kwasowość - jest? żywa czy ostra? do jakiego owocu Ci pasuje?
- Słodycz - czuć karmel, czekoladę, miód, a może nic?
- Body - lekkie jak herbata czy gęste jak kakao?
- Finisz - znika od razu czy zostaje na długo?
- Nuty - cytrus, jagody, orzechy, czekolada, kwiaty? Nie ma złych odpowiedzi.
Nie musisz trafiać „jak ekspert". Chodzi o to, żeby od „smaczne / niesmaczne" przejść do konkretu - bo dopiero wtedy zaczynasz rozumieć, co lubisz i czego szukać następnym razem.
Zapisuj, co czujesz
I tu jest najfajniejsza część. Smak to nie talent, z którym się rodzisz - to wprawa. Im więcej kaw przejdzie przez Twoje podniebienie świadomie, tym więcej zaczynasz wyłapywać. Ale pamięć smakowa jest ulotna; bez notatek po miesiącu nie pamiętasz, czy ta etiopska była „taka kwiatowa", czy może to była zupełnie inna paczka.
Dlatego warto zapisywać. Po to zrobiliśmy dziennik degustacji napojów GustoNote - notujesz kawę, zaznaczasz nuty na gotowym kole smaków, oceniasz kwasowość, słodycz, body i finisz, a z czasem widzisz na własne oczy, jak Twoje podniebienie się rozwija. Możesz nawet przeprowadzić własny cupping w domu i porównać kilka kaw obok siebie, jak profesjonaliści.
A skoro o profesjonalistach: na cuppingu degustatorzy siorbią kawę z łyżki tak głośno, że Twoja babcia dostałaby zawału na widok takich manier. To nie chamstwo - chodzi o to, żeby rozpylić kawę po całym podniebieniu i poczuć ją wszędzie naraz. Za pierwszym razem czujesz się jak odkurzacz, za drugim już rozumiesz, o co chodzi.
Zacznij od jednej, jaśniej palonej, świeżej paczki. Zaparz ją porządnie. Daj jej ostygnąć. I zamiast wypić w biegu - posmakuj i zapisz. Może się okazać, że „kwaśna kawa" to dokładnie to, czego szukałeś, tylko nikt Ci wcześniej nie powiedział, jak ją pić.