Rooibos i yerba mate - alternatywy dla herbaty z dwóch końców świata
Rooibos i yerba mate to dwie najbardziej znane alternatywy dla klasycznej herbaty, często wrzucane do jednego worka jako napary ziołowe. To jednak duże uproszczenie, bo choć żadne z nich nie jest prawdziwą herbatą, dzieli je rzecz absolutnie kluczowa: kofeina. Rooibos jej nie ma wcale, a yerba mate pobudza niemal jak kawa. Pochodzą też z dwóch przeciwległych krańców świata i mają zupełnie inny charakter. Warto je poznać, bo to świetne uzupełnienie herbacianej półki, byle wiedzieć, czego się po nich spodziewać.
Najpierw sprostujmy mit
Zacznijmy od ważnego sprostowania, bo te dwa napoje bywają mylnie wrzucane do kategorii bezkofeinowych alternatyw. Tylko rooibos jest bezkofeinowy. Yerba mate zawiera sporo kofeiny, średnio około 80 miligramów na filiżankę, czyli mniej więcej tyle co kawa. To fundamentalna różnica, która decyduje, kiedy po nie sięgać. Ani jedno, ani drugie nie jest prawdziwą herbatą, bo ta pochodzi wyłącznie z krzewu Camellia sinensis, o czym piszę we wpisie ziołowe i owocowe - czemu to nie prawdziwa herbata.
Rooibos, czyli czerwony krzew z Afryki
Rooibos, wymawiany roj-bos, pochodzi z Republiki Południowej Afryki, gdzie rośnie wyłącznie w górzystym regionie fynbos. To roślina strączkowa, której listki po utlenieniu przybierają charakterystyczny czerwono-brązowy kolor, stąd nazwa czerwony krzew i potoczne określenie czerwona herbata.
Najważniejsze cechy rooibos to:
- Brak kofeiny, co czyni go idealnym na wieczór, dla dzieci i dla osób unikających pobudzenia.
- Niska zawartość garbników, dzięki czemu rooibos nie gorzknieje nawet przy długim parzeniu, w przeciwieństwie do prawdziwej herbaty.
- Łagodny, słodkawy, lekko orzechowy smak z nutami wanilii i miodu, oraz bogactwo przeciwutleniaczy.
Istnieje też zielony rooibos, czyli wersja nieutleniona, o smaku świeższym i bardziej trawiastym.
Yerba mate, czyli napój Ameryki Południowej
Yerba mate pochodzi z Ameryki Południowej, głównie z Argentyny, Brazylii i Paragwaju, gdzie jest prawdziwym napojem narodowym, pitym codziennie przez większość mieszkańców. Robi się ją z liści ostrokrzewu paragwajskiego, czyli zupełnie innej rośliny niż herbaciany krzew.
Najważniejsze cechy mate to:
- Wyraźna zawartość kofeiny, dająca energię i skupienie. Co ciekawe, mate zawiera obok kofeiny także inne pokrewne związki, dzięki czemu jej pobudzenie bywa opisywane jako bardziej zrównoważone i długotrwałe niż gwałtowny zryw po kawie.
- Trawiasty, ziemisty, lekko dymny i gorzkawy smak, mocny i charakterny.
- Tradycyjny sposób picia z naczynia zwanego tykwą, przez metalową rurkę z sitkiem, zwaną bombilla, często w gronie znajomych, którzy dzielą jedno naczynie.
To napój dla tych, którzy szukają pobudzenia innego niż kawa czy herbata. O tym, jak działa kofeina i czemu w różnych napojach pobudza inaczej, piszę we wpisie kofeina w herbacie.
Jak je parzyć
Oba napoje są dość wyrozumiałe, w odróżnieniu od delikatnej zielonej herbaty. Rooibos można śmiało zalewać wrzątkiem i parzyć długo, nawet kilkanaście minut, bo nie zgorzknieje, a długie parzenie wydobywa jego słodycz i właściwości. Yerba mate tradycyjnie zalewa się wodą nie wrzącą, lecz gorącą, w okolicach 70 do 80 stopni, by nie wydobyć nadmiernej goryczki, i parzy wielokrotnie, dolewając wodę do tej samej porcji liści. O dopasowaniu temperatury i czasu do prawdziwych herbat piszę we wpisie jak parzyć herbatę.
Jak je odkrywać
Najlepszy sposób, żeby zrozumieć te dwa napoje, to potraktować je jako uzupełnienie, a nie zamiennik herbaty: rooibos jako łagodny, bezkofeinowy napój na wieczór, a yerba mate jako energetyczną, ziemistą alternatywę dla kawy na dzień. W GustoNote zapiszesz rodzaj, sposób parzenia i swoje wrażenia z każdego naparu, a po kilku wpisach zobaczysz, kiedy i po który sięgasz. To zamienia dwie egzotyczne ciekawostki w świadomy element Twojej napojowej mapy. Cały świat prawdziwej herbaty opisuję we wpisie rodzaje herbaty.